Jeszcze kilka lat temu kiedy zaczynałam ćwiczyć trudno mi było znaleźć fachowe określenie tego, że przed podjęciem aktywności po prostu się bałam. Zawsze kiedy miałam zabrać się za trening czułam niespokojna i szukałam milion wymówek by sobie odpuścić. Cóż, moje ciało nie było przyzwyczajone do regularnej aktywności (powiedzmy sobie szczerze, że do żadnej nie było gotowe). Człowiek ma to do siebie, że boi się zmian. Nie chce wychodzić poza strefę komfortu, bo nie wie co go czeka jak ją opuści. Nawet jeśli są to pozytywne wizje czy zapewnienia. Wychodzi z założenia, że lepsze jest to co znane. Ale trzeba się przełamać i wyjść ze swojego pudełeczka. Zobaczyć i przekonać się jak jest naprawdę. Dzisiaj łatwo mi się o tym pisze i mówi, ale kiedy sama tego doświadczałam nie było tak przyjemnie. Bo byłam rozdarta między tym, że „chcę” a tym co podpowiadała mi podświadomość „ ee, może dzisiaj sobie odpuść”. Koniec końców wybrałam opcję „chcę” i zostałam przy niej. Na jakiś czas zapomniałam o tym temacie jednak przeglądając stare notatki znalazłam to zagadnienie i postanowiłam zagłębić się niego bardziej . Przy czym natknęłam się na fachowe określenia tego problemu. W różnych źródłach znalazłam dwie nazwy, które definiują takie odczucia: gymfobia oraz eksercitofobia. Doszukałam się także badań przeprowadzonych w Australii potwierdzających istnienie takiego zjawiska. Ale zacznijmy od tego co te dwie nazwy oznaczają. Gymfobia to rodzaj lęku przed ćwiczeniem w miejscach publicznych a eksercitofobia to strach przed wykonywaniem jakichkolwiek ćwiczeń fizycznych. Dlaczego się boimy? Co nas powstrzymuje przed wykonywaniem ćwiczeń? Rozczytując się w wielu artykułach z tej dziedziny (niestety znalazłam je głównie w anglojęzycznej wersji) spotkałam się z wieloma kwestiami na jakie zwraca się uwagę mówiąc o tym problemie.



Strach przed oceną
Przede wszystkim często poruszanym tematem jest lęk przed oceną naszej sylwetki oraz  wyglądu przez innych ludzi. Osoby, które mają nadwagę wstydzą się wyjść i  ćwiczyć wśród innych. Obawiają się krytyki a nawet wyśmiania. Mają wrażenie, że wszyscy na nich patrzą i oceniają negatywnie. Przed wyjściem na siłownię czy inne publiczne miejsce wyobrażają sobie jak inni śmieją się z nich. Ten lęk jest tak silny, że potrafi sparaliżować całe ciało. Można odczuwać wtedy wiele nieprzyjemnych reakcji ze strony ciała (kłopoty z oddychaniem, kołatanie serca itd.) Z badań wynika, że większości problem ten dotyczy kobiet. Zazwyczaj kobiety źle oceniają swój obecny wygląd. Boją się, że będą źle wyglądać na przykład w legginsach przez co zostaną wyśmiane przez inne panie. Ćwicząc pocimy się i męczymy. Pot cieknący po twarzy i czerwona od zmęczenia buzia to kolejny powód dla którego często rezygnujemy z wyjścia na siłownię. Dla osób, które ćwiczą dłuższy czas to nie problem. Wiadomo, że aby trening był efektywny trzeba się pomęczyć😊 Innym powodem dlaczego, ludzie boją się ćwiczyć na siłowni – także związany ze strachem przed opinią innych ludzi – to obawa przed niewłaściwym wykonywaniem ćwiczeń, nie wiedzą jak korzystać z dostępnych urządzeń i maszyn. Cóż każdy kiedyś zaczynał. Pamiętam swój pierwszy dzień na siłowni. Nie miałam zielonego pojęcia jak i co się ćwiczy. Na szczęście na siłowni, na której ćwiczyłam przed wejściem na sale po raz pierwszy można było skorzystać z porady trenera, który pokazał co i jak. Co nie zmienia faktu, że czułam się skrepowana. Wiadomo, że jak pojawia się ktoś nowy to wszyscy na niego patrzą. Jednak z każdym dniem było lepiej. Strach ma tylko wielkie oczy. 

Brak wiary w siebie
Niska samoocena ma swoje odzwierciedlenie także na siłowni. Lęk przed tym, że coś nam się nie uda może dotyczyć także aktywności fizycznej. Osoba, która pierwszy raz wybiera się na siłownię wchodząc do niej i patrząc na innych w większości wyrzeźbionych stałych bywalców może czuć się beznadziejnie. Kiedy spoglądasz na tych, którzy bez przeszkód podnoszą duże kilogramy a Ty masz problem aby unieść najmniejsze ciężary możesz nie czuć się zbyt dobrze, ale warto pamiętać, że każdy miał swój początek – te osoby także zaczynały od 1 kg. Na początku wyzwaniem dla mnie było zrobić rozgrzewkę! A co tu dopiero mówić o treningu. Zaczynałam od ćwiczeń w domu z różnymi programami na płytach CD. Chciałam schudnąć i przygotować swoje ciało na to, że kiedyś wybiorę się na siłownię. Po pierwszych dniach było naprawdę ciężko ale wiedziałam, że najgorsze co mogę zrobić to się poddać. W tej sytuacjo metoda małych kroczków sprawdziła się najlepiej. Przeświadczenie, że jesteśmy słabi nie pomaga ani w diecie ani w regularnej aktywności.Skutecznie za to podcina tak zwane „skrzydła”. Odbiera chęci do działania i nasuwa myśli, że na pewno się nie uda i wystawimy się tylko pośmiewisko.  

Negatywne doświadczenia
Brak wiary wiąże się także z przykrymi doświadczeniami z wychowania fizycznego w szkole. Nie zawsze zajęcia były prowadzone w ciekawy sposób przez ludzi z pasją i miłością do sportu. Pewnie nie raz zmuszano Cię do gry w coś co Cię kompletnie nie interesowało lub musiałeś wykonywać wiele powtórzeń pompek czy przysiadów za karę. To potrafi skutecznie zniechęcić! Przez co latami unikamy jakiejkolwiek aktywności – do czasu bo przecież w końcu trzeba będzie się ruszyć. Kiedy chcemy znowu zacząć ćwiczyć w naszej głowie pojawiają się wspomnienia tamtych chwil w szkole oraz lęk, że znowu będzie tak samo. Doświadczenia związane ze sportem z naszego dzieciństwa w pewien sposób kształtują nasze podejście do aktywności ( oczywiście zawsze można nad takim podejściem pracować i zmieniać na pozytywne). Kiedy ktoś był wyśmiewany na lekcjach w-f z powodu swojego wyglądu (szczególnie osoby z nadwagą) i tego jak się porusza może być przekonany, że sport nie jest dla niego i będzie go unikał za wszelką cenę. Czytając artykuły na ten temat spotkałam się z wyznaniami osób, które na tyle zraziły się do aktywności, że w nawet kiedy musiały zacząć się ruszać by schudnąć ( między innymi ze względu na problemy zdrowotne) były w wstanie ograniczać jedzenie, stosować dziwne diety czy głodować byle tylko nie musieć ćwiczyć.
Jak widać nie zawsze to, że dana osoba nie ćwiczy musi wynikać z jej lenistwa czy braku chęci. Czasami takie problemy mają podłoże natury psychicznej. Nie jestem z wykształcenia psychologiem aczkolwiek w czasie swoich studiów miałam sporo zajęć z psychologii.Dużo czytam, oglądam i obserwuję ale zdaję sobie sprawę jak wiele jeszcze nie wiem, dlatego o doświadczaniu lęku związanego z aktywnością piszę na podstawie tego co przeczytałam oraz po części z subiektywnego punktu widzenia co nie może być traktowane jak porada czy zalecenia.
W.
Linki do artykułów: badania w Australii oraz gymfobia. 

Polecane

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *