motywacja

Gdy waga jest wyznacznikiem szczęścia….

W dzisiejszym świecie bez wątpienia króluje kult szczupłej sylwetki. Choć wieki temu to właśnie pulchne osoby były uznawane za piękności, dzisiaj moda jest zupełnie inna. Obserwujące media społecznościowe oraz różne portale czy czytając magazyny mam wrażenie, że dzisiejsze uwielbienie do szczupłej sylwetki dzieli się na dwa obozy: jedni dążą do bycia bardzo szczupłym wręcz chudym a drudzy starają się budować swoje mięśnie przy znacznej utracie tkanki tłuszczowej. Oczywiście są osoby pomiędzy tym oraz mających inne poglądy. Dzisiaj jednak chciałabym się skupić na tych, którzy wagę traktują jak wyrocznię.



Pamiętam jak miałam kiedyś koleżankę, która opowiadała, że o tym czy zje obiad decydowała wskazówka na wadze. Ważyła się po każdym posiłku i kiedy cyfra na wadze w ciągu dnia skoczyła ( co z resztą jest naturalne po posiłku)  ona rezygnowała z jedzenia ( konsekwencji takiego zachowania możecie się domyślać). Sama przez dość krótki czas usilnie kontrolowałam swoja wagę – na szczęście odeszłam od tego dość szybko, kiedy przekonałam się, że delikatny wzrost mojej wagi jest spowodowany przyrostem tkanki mięśniowej (jak wiecie mięśnie ważą więcej niż tłuszcz). Niestety dla wielu osób to właśnie magiczna wskazówka na wadze jest wyznacznikiem dalszego działania. Chociażby nie wiem jak idealnie wyglądali za wszelką cenę pragną dążyć do tej upragnionej liczby. A często jest tak, że kiedy ją osiągną chcą iść dalej by ta liczba była jeszcze mniejsza a to może prowadzić do wielu poważnych zaburzeń. Ciągła kontrola swojej wagi doprowadza do tego, że całe nasze życie zaczyna się wokół niej kręcić. Pilnowanie każdego spożytego grama jedzenia i wypitej wody. Znałam kiedyś dziewczynę, która przestała nawet pić wodę bo po jej wypiciu wchodząc na wagę ważyła więcej! Takie podejście doprowadziło ją do anoreksji ( na szczęście zastosowane leczenie pomogło jej z tego wyjść). 

Codzienne ważenie nie ma sensu….
Coraz więcej osób opowiada się za tym, że sprawdzanie swojej wagi a już tym bardziej codziennie nie ma sensu i nie powinno być wyznacznikiem skuteczności naszej diety oraz treningów. Nasze ciało nie jest maszyną, które każdego dnia działa idealnie tak samo. Każdy z nas ma gorszy lub lepszy dzień. Na to ile ważmy ma  wpływ wiele czynników. Oczywiście nasza waga będzie się różniła od tego czy ważmy się w ubraniu czy bez niego;)  U kobiet znaczenie ma w której fazie cyklu się znajdują – przed okresem można zanotować nawet 2-3 kilogramy więcej! Nie bez znaczenia jest także to co jemy – niektóre pokarmy (produkty bogate w sól, dania fast food, gotowe przyprawy itd) lub zbyt mała ilość wypijanych płynów mogą powodować zatrzymywanie wody w organizmie. Zbyt mała ilość ruchu lub ciągłe przebywanie w jednej pozycji także mogą być powodem magazynowania wody. Kiedy zjemy więcej nasza waga także może podskoczyć w górę ale to nie oznacza, że przytyliśmy – po prostu nasz organizm nie zdążył strawić zbyt dużej ilości jedzenia, które zalega w jelitach. Dodatkowo waga może wzrosnąć kiedy mamy problemy z zaparciami. Często nasza waga spada po treningu ale to jest efekt utraty wody ( w trakcie treningu przecież pocimy się, prawda?). Warto także pamiętać, że najlepiej ważyć się rano po wizycie w toalecie ale przed śniadaniem – jak wcześniej wspomniałam w ciągu dnia nasza waga się zmienia.



Waga wadze nie równa….
Kiedy zaczynamy się odchudzać tracimy zbędne kilogramy pozbywając się tym samym tłuszczu z naszego organizmu nasza waga spada. Ale w pewnym momencie kiedy regularnie ćwiczymy zaczynają rosnąć nasze mięśnie i nasza waga może wzrosnąć. Wtedy zwykła waga łazienkowa nie odzwierciedli efektów naszej pracy, ponieważ widząc liczbę sądzimy, że przytyliśmy a to nie jest prawda! Dokładny stan możemy sprawdzić na urządzeniu, które sprawdzi poziom wody oraz tkanki tłuszczowej i mięśniowej naszego ciała. Innym rozwiązaniem jest mierzenie obwodów ciała lub sprawdzenie swoich efektów w lustrzeJWaga nie odzwierciedla tego jak wyglądamy. Dla przykładu – dwie osoby o tej samej wadze i podobnym wzroście mogą zupełnie inaczej wyglądać: jednak może wyglądać z lekką nadwagą a druga może wyglądać super szczupło – w tym przypadku znaczenie ma ilość masy tłuszczowej i mięśniowej w naszym organizmie. 



Kontrolowanie pomiaru swojego ciała na wadze może być dobrą motywacją dla osób zwłaszcza walczących z dużą nadwagą czy otyłością. Jednak niektóre osoby może doprowadzić wręcz do obsesji! Celem nie staje się schudnięcie aby czuć się lepiej i być zdrowym ale określona liczba na wadze. Czasami ta liczba nie jest odpowiednia do tego jaka powinna być naprawdę. Sugerujemy się waga naszej koleżanki czy gwiazdy telewizji czy Internetu a zapominamy, że to niekoniecznie dla nas będzie dobre.Przecież mamy inny wzrost czy budowę sylwetki. Każdy z nas jest inny! Tutaj pojawia się bardzo cienka linia, granica, którą łatwo przekroczyć… W tym momencie trzeba się zastanowić po co się odchudzamy i co zmienia w naszym życiu malejąca liczba na wadze. Kiedy ustanawiamy sobie za cel pewną cyfrę na wadze zaczynamy się na każdym kroku kontrolować. Nie liczymy już kalorii ale gramy jakie zjadamy i mililitry jakie wypijamy co może prowadzić do głodzenia się oraz odwodnienia naszego organizmu. Obsesja na punkcie szczupłej sylwetki w odpowiedniej wadze może doprowadzić do zaburzeń odżywiania, złej relacji z jedzeniem oraz innych problemów.  Kiedy zaczynamy się odchudzać chcielibyśmy natychmiastowych efektów ale na nie trzeba czasami trochę poczekać. Codzienne wchodzenie na wagę może wtedy demotywować i doprowadzić do myślenia, że to wszystko nie ma sensu. Łatwo wtedy odpuścić. Ale nasz organizm potrzebuje czasu to „ogarnięcie” sytuacji w jakiej został postawiony (czyli odchudzanie). Nagle zmieniasz swoje nawyki żywieniowe, zaczynasz ćwiczyć – to dla niego nowość. Jeśli wytrwasz w swoich postanowieniach prędzej czy później efekty się  pojawią. Traktowanie wagi jako wyroczni prowadzi do wielu negatywnych konsekwencji. Przygoda z odchudzaniem może być długa, kręta i wyboista ale rozsądne podejście jest tutaj najważniejsze. Traktowanie liczby na wadze jako wyznacznika naszego powodzenia nie jest kierunkiem w dobrą stronę. Przyglądaj się swojemu ciału i obserwuj jak się zmienia. Codzienne wchodzenie na wagę nie odzwierciedli Twoich starań. Owszem dobrze jest wejść na wagę raz na miesiąc ale po co robić to częściej? Obfita kolacja poprzedniego dnia czy bycie tuż przed okresem (u kobiet) mogą podnieść Twoją wagę ale to nie musi oznaczać, że przytyłaś! Nie pozwól aby liczba na wadze była wyznacznikiem Twojego szczęścia !
W.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *